Ślabikŏrz niy dlŏ bajtli

Ze wstępu:

10487843_727104337350812_1435735127_nW książeczce, którą z prawdziwą przyjemnością oddaję w ręce czytelników, znajdują się teksty czterech z sześciu prelekcji wygłoszonych w Muzeum Śląskim w Katowicach w okresie od stycznia do czerwca 2010 roku w ramach cyklu „O Śląsku po ślōnsku. Lekcyje ślōnskij gŏdki”. Ponieważ w temacie śląskiej mowy wiele się ostatnio dzieje, teksty te trzeba było uaktualnić, szczególnie tam, gdzie odnoszą się do „Gōrnoślōnskigo ślabikŏrza”, który ukazał się już po ostatniej prelekcji. Właściwe lekcyje poprzedza tekst „Między gwarą a językiem, czyli chaja skuli gŏdki”, z którym wystąpiłem na II konferencji dla bibliotekarzy, nauczycieli i regionalistów, pt. „O Śląsku i po śląsku”, zorgan
izowanej przez Powiatową Bibliotekę Publiczną w Gliwicach. Uzupełnieniem całości je krótki tekst „Ô guliku”, w którym chciałem pokazać, dokąd mogą czasem zaprowadzić rozważania nad pochodzeniem słów, oraz 10 map pokazujących zróżnicowanie wybranych cech śląskiej mowy omówionych w czwartym rozdziale. Ponieważ książeczka ta, podobnie jak prelekcje,
ma charakter popularny, zrezygnowałem w niej z przypisów, podając tylko na końcu wykaz wykorzystanej literatury. Przygotowując się do prelekcji w Muzeum Śląskim, zadawałem sobie nieraz pytanie, jak należy pisać o śląskiej mowie? Po śląsku? Po polsku? Wszystko zależy chyba od tego, w czyje ręce ma trafić tekst. Jeśli autor tego nie wie, a książka wydawana jest w Polsce, to wiele przemawia za językiem polskim. Wiem doskonale, że pisząc po polsku, będę zrozumiały dla wszystkich – i dla Ślązaków i dla nie-Ślązaków. W drugą stronę to, niestety, nie działa. Mały język w takich sytuacjach jest zawsze w gorszym położeniu i trudno znaleźć na to remedium. Tym, którzy uważają, że o śląskiej mowie należy gŏdać i pisać wyłącznie pō naszymu, przypomnę, że nawet Eliezer ben Jehuda, gdy przekonywał Żydów do powrotu do języka hebrajskiego, musiał to robić w jidysz. Tak więc, licząc się z tym, że część tych, w których ręce trafi ten tekst, nie zna śląskiej mowy, a chce się o niej czegoś dowiedzieć, będę pisał przede wszystkim po polsku. Obiecuję jednak, że w całej książeczce ślōnskij gŏdki bydzie zatela. Muzealne „Lekcyje ślōnskij gŏdki” nie były kursem języka śląskiego. W prelekcjach starałem się raczej o to, by pokazać cały wachlarz różnych problemów i zagadnień wiążących się z tym, co nazywamy śląską mową. Niejeden czytelnik będzie zapewne szukał w tej książeczce odpowiedzi na pytanie, czym jest śląska mowa? Czy jest to gwara, dialekt, czy język? Tę właśnie kwestię poruszyłem w pierwszym rozdziale, próbując zarazem pokazać, jak powinno się ten problem rozstrzygnąć. Niektórzy mówią, że mowa śląska jest „gwarą”, bo nie potrafi obsłużyć takich sfer, jak sfera działalności naukowej”. Warto tu przypomnieć, iż w czasach Cycerona Rzymianie powszechnie uważali, że łacina nie jest w stanie oddać idei i toku rozumowania greckich filozofów, zaś u schyłku Średniowiecza uważano, że „pospolite języki” nie nadają się na język nauki, bo tylko łacina jest w stanie „obsłużyć tę sferę”. Co do „sfery naukowej”, to łatwo jest policzyć, ile języków potrafi ją dziś obsługiwać. W normie ISO 639-1 kody językowe nadaje się językom, w których powstaje literatura naukowa i które są językami wykładowymi w wyższych uczelniach. Jest ich dokładnie 184! 184 spośród kilku tysięcy znanych dziś jeszcze języków! Jeśli przyjmiemy stwierdzenie, że „tylko to, co potrafi obsłużyć sferę działalności naukowej, jest językiem”, to w konsekwencji musimy dojść do absurdalnego wniosku, że mamy na świecie 184 języki i tysiące „nie-języków”, tysiące „gwar”! W każdym języku tkwią jednak potencjalne możliwości obsługi sfery naukowej – kwestią jest tylko rozwinięcie odpowiedniego słownictwa. W XIX w. w żadnym języku nie można było dyskutować o energetyce jądrowej albo informatyce, gdyż odpowiednie słownictwo rozwinęło się dopiero wraz pojawieniem się tych dziedzin. Nie wydaje się jednak rzeczą konieczną tworzenie dla małych języków słownictwa naukowego po to tylko, by dowieść, że są językami. W zupełności wystarczy, gdy bez przeszkód będzie się w nich mogła rozwijać twórczość literacka. A w tej sferze śląska mowa nie jest pod żadnym względem ułomna. Sprawdzam to od dość dawna, próbując tłumaczyć na śląski poezję z różnych języków. Na końcu tej książeczki czytelnik znajdzie kilka takich prób. Pięć z nich to przekłady wierszy nieżyjących już od dawna poetów. Szósty jest przekładem wiersza profesora Miguela León-Portilli, któremu chciałbym serdecznie podziękować za uprzejmą zgodę na publikację przekładu w tej książeczce.

Mirosław Syniawa

Podziel się!

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
WordPress Login Protected by Clef